Ministerstwo Finansów uporczywie przedstawia argument mówiący o tym, że wprowadzenie systemu docelowego oszczędzania w
Ministerstwo Finansów uporczywie przedstawia argument mówiący o tym, że wprowadzenie systemu docelowego oszczędzania w kasach budowlanych do polityki mieszkaniowej Polski jest za drogie. Przytacza nawet kwotę rzędu 70 mld zł. Powołuje się cały czas na własne, innym nieznane wyliczenia i nie uwzględnia w żadnym wypadku innych propozycji skonstruowania takich regulacji wypłaty premii, aby były one akceptowalne dla budżetu.
3 listopada 1999 r. podczas debaty na temat trzech projektów ustaw mieszkaniowych zadałem panu ministrowi Zagórnemu m.in. pytanie: Czy Ministerstwo Finansów i Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast deklarują wolę ustosunkowania się do dostarczonych materiałów i ekspertyz? Były takowe opracowane na zlecenie m.in. Komisji Krajowej NSZZ ˝Solidarność˝, a dotyczyły kas oszczędnościowo-budowlanych. Otóż jeśli chodzi o konieczność zaangażowania środków finansowych z budżetu, to dane, które podało Ministerstwo Finansów, i dane, którymi dysponuję, bardzo się różnią˝.
Odpowiedź pana ministra Zagórnego brzmiała następująco: ˝Myśmy się właściwie już do nich ustosunkowali, to znaczy przekazaliśmy materiały, nasze wyliczenia. Jeśli pojawiły się nowe materiały, to oczywiście się do nich ustosunkujemy.˝
Po pierwsze, stwierdzenie pana ministra Zagórnego jest nieścisłe. Ministerstwo Finansów, o ile mi wiadomo, nie przedstawiło wyliczeń, tylko zawyżone wyniki jakichś symulacji (mowa o 70 mld zł), których składników nikt poza Ministerstwem Finansów i Urzędem Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast najprawdopodobniej nie zna. A więc nie można nawet mówić o tym, jak do tych wyników doszło i jakie składniki tych wyliczeń przyczyniają się do osiągnięcia tak wysokich liczb, które Ministerstwo Finansów wszędzie prezentuje.
Ponieważ do tej pory, jak mi wiadomo, Ministerstwo Finansów nie ustosunkowało się do ostatnich propozycji ze strony kas oszczędnościowo budowlanych, chciałbym zadać pytanie: Dlaczego? Aby konkretnie przypomnieć, o jakie dane ze strony kas oszczędnościowo-budowlanych chodzi, o których mówiono publicznie podczas seminarium zorganizowanego przez Komisję Krajową NSZZ ˝Solidarność˝ 15 lipca 1999 r. w Sejmie, w którym uczestniczyłem, podobnie jak i przedstawiciel Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, pan Marek Zawiślak, załączam kopię tych materiałów jako załącznik nr 2*) i proszę ponownie Ministerstwo Finansów o ustosunkowanie się do nich.
Chciałbym zwrócić uwagę, że autorem nowelizacji ustawy o kasach oszczędnościowo-budowlanych jest samo Ministerstwo Finansów, które przy jej opracowywaniu użyło własnych założeń co do regulacji i wysokości premii mieszkaniowej, która byłaby wypłacana na rachunek klienta. Ministerstwo Finansów przyjęło w niej następujące założenia:
1. Art. 14 ust. 3 nowelizacji z 3 lipca 1998 r. zmieniającej ustawę z 5 czerwca 1997 r. ˝Premia jest obliczana, odrębnie dla każdego roku oszczędzania, w wysokości 30% wpłat wniesionych na poczet wkładu oszczędnościowego w danym roku obowiązywania umowy docelowego oszczędzania˝.
W tym miejscu kasy budowlane proponują obniżenie wysokości premii do 25%.
2. Art. 14 ust. 4 nowelizacji z 3 lipca 1998 r. zmieniającej ustawę z 5 czerwca 1997 r. ˝Dla celów obliczania premii przyjmuje się wpłaty, o których mowa w ust. 3, w wysokości nieprzekraczającej w roku 1998 kwoty 2900 zł; w następnych latach obowiązywania ustawy kwota ta podlega zwiększeniu o średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, ogłaszany przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, za rok poprzedzający rok wniesienia wpłat na poczet wkładu oszczędnościowego.˝
Do obliczania premii kasy budowlane proponują wysokość łącznych wpłat w ciągu jednego roku nieprzekraczającej w roku 1998 kwoty 2100 zł i rezygnację ze zwiększenia kwoty stanowiącej podstawę do naliczania premii o średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, ogłaszany przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, za rok poprzedzający rok wniesienia wpłat na poczet wkładu oszczędnościowego.
Jak widać, różnice w niektórych założeniach są bardzo duże, a więc i wyniki końcowe będą się bardzo różnić.
Zapytuję również: Dlaczego Ministerstwo Finansów nie uwzględnia dodatkowych wpływów do budżetu z tytułu wzmożonych inwestycji remontowo-budowlanych wynikających z działalności kas budowlanych, a tym samym pobudzenia sfery przemysłu budowlano-mieszkaniowego z nimi powiązego?
Wysokość dodatkowych wpływów do budżetu państwa określił Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową już w 1998 r. na podstawie warunków określonych w ustawie o kasach oszczędnościowo-budowlanych z 5 czerwca 1997 r. Ekspertyzę instytutu oraz jej streszczenie (załącznik nr 2 i 3*)) przekazuję razem z tym pismem na pana ręce.
Reasumując, system docelowego oszczędzania w kasach oszczędnościowo-budowlanych jest systemem, który dla Polski stanowiłby dobrą inwestycję. Inwestycję, która, jak stwierdza Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, zwraca się w relatywnie szybkim czasie, mianowicie po 7-8 latach, co w warunkach długofalowego charakteru finansowania sfery mieszkalnictwa nie jest okresem długim.
Jest zadziwiające, że przy tak dalece różnych założeniach rzutujących na wielkość obciążenia budżetu Ministerstwo Finansów nie jest zainteresowane poza swoimi, innymi rozwiązaniami, które potem obala, mówiąc, że są one za drogie!
Również stwierdzenie pana ministra Zagórnego, iż: ˝Z krajów Unii Europejskiej tylko dwa zdecydowały się na wprowadzenie u siebie systemu kas oszczędnościowo-budowlanych. To są Niemcy i Austria. Oba te kraje w ostatnim czasie zmodyfikowały swoje systemy w taki sposób, aby były one mniej kosztowne dla budżetu państwa. Nawet tak bogate kraje jak Niemcy czy Austria nie są w stanie podołać kosztom, które system kas oszczędnościowo-budowlanych generuje˝ zadziwia mnie.
Trudno jest mi uwierzyć w to, że Ministerstwo Finansów, które przecież od ponad dwóch lat zajmuje się tematyką kas oszczędnościowo-budowlanych nie wie o tym, że kasy oszczędnościowo-budowlane w krajach Unii Europejskiej, oferują swoje produkty bez konieczności tworzenia odrębnych podmiotów poza granicami Niemiec czy Austrii. Prawo Unii Europejskiej umożliwia sprzedaż umów docelowego oszczędzania poza granicami kraju, w którym kasy prowadzą główną działalność. Oczywiście w tych krajach, które nie należą do Unii Europejskiej są zakładane spółki, które funkcjonują znakomicie i są dobrym i efektywnym elementem polityki mieszkaniowej. Na taki element zdecydowały się kraje, takie jak: Czechy, Węgry, Słowacja, Chorwacja.
Modyfikacja systemów nastąpiła po wielu dziesięcioleciach, ale nie z przyczyn niemożności podołania kosztom, lecz z przyczyn tak dobrego rozwoju systemu i sytuacji mieszkaniowej w tych krajach, że wprowadzono zmiany. Życzyłbym sobie takie same zmiany również w Polsce przy takiej samej sytuacji mieszkaniowej jak w Niemczech czy Austrii, do której przyczyniły się w dużej mierze m.in. właśnie kasy oszczędnościowo-budowlane. Nie można zapomnieć, że najwyższe wsparcie sytemu docelowego oszczędzania w Niemczech było w latach powojennych, kiedy nie można było o tym kraju powiedzieć, że był bogaty!
Jak efektywnie można zastosować instrument polityki mieszkaniowej, pokazuje przykład z działalności kas oszczędnościowo-budowlanych w Czechach (zał. nr 1)*).
W związku z powyższym zadaję dwa pytania:
1. Dlaczego system docelowego oszczędzania w kasach oszczędnościowo budowlanych, który mógłby przyczynić się do poprawy sytuacji mieszkaniowej wielu tysięcy uczciwie pracujących polskich rodzin, nie jest wdrażany do polskiej polityki mieszkaniowej?
2. Wyżej wymienione kraje środkowowschodniej Europy chwalą ten system - i wyniki tutaj przytaczane to potwierdzają - są mniej więcej na podobnym etapie rozwoju gospodarczego albo nawet nieco za Polską i mogą sobie pozwolić na system docelowego oszczędzania w kasach oszczędnościowo-budowlanych. Dlaczego więc Polska nie? Prosiłbym o podanie rzetelnych powodów tak ważnych decyzji. Za odpowiedź ministra finansów na powyższe pytania byłbym wdzięczny.
Z poważaniem
Poseł Jan Chmielewski
Warszawa, dnia 19 stycznia 2000 r.