Co roku w całej Polsce akademie medyczne opuszcza rzesza absolwentów, z których znaczna część
Co roku w całej Polsce akademie medyczne opuszcza rzesza absolwentów, z których znaczna część nie znajduje zatrudnienia w wyuczonym zawodzie. Po sześciu latach bardzo ciężkich, całkowicie absorbujących studiów, nie dających praktycznie żadnych szans na zdobycie w ich trakcie innych, pozamedycznych umiejętności zawodowych, młodzi ludzie stoją przed groźbą utraty prawa do wykonywania zawodu. Sytuacja ta wydaje się być jeszcze bardziej dramatyczna w obecnej ˝zreformowanej˝ służbie zdrowia. Od 1 stycznia br. pod hasłem walki z nierentownością w służbie zdrowia we wszystkich szpitalach zwalniani są lekarze z wieloletnimi praktykami, a o zatrudnianiu niedoświadczonych stażystów nikt nawet nie myśli. Aby nie utracić prawa do wykonywania zawodu, młodzi lekarze zmuszeni są do wolontariatu. Tę skądinąd opłacalną dla dyrektorów szpitali instytucję miała zlikwidować reforma służby zdrowia, oferując absolwentom AM łatwo dostępne etaty rezydenckie lub studia doktoranckie tworzone przez ministerstwo zdrowia w poszczególnych szpitalach. Tymczasem od 30 września ub. r. ani jeden absolwent nie rozpoczął specjalizacji.
Pani minister, jak długo jeszcze środowisko medyczne będzie musiało czekać na ostateczne prawne uregulowanie zasad odbywania staży i specjalizacji lekarskich?
W jaki sposób rząd zamierza rozwiązać problem wciąż wzrastającej liczby absolwentów wydziałów lekarskich i stomatologicznych przy równoczesnym ograniczaniu zatrudnienia w służbie zdrowia? Mam nadzieję, że rozwiązaniem problemu akceptowanym przez ministerstwo zdrowia nie jest bezpłatny wolontariat absolwentów akademii medycznych.
Ile pieniędzy rocznie kosztuje państwo kształcenie i później utrzymanie bezrobotnych absolwentów akademii medycznych?
Poseł Izabella Sierakowska
Lublin, dnia 26 marca 1999 r.