Reforma służby zdrowia, która zapoczątkowała nowy etap dbania o zdrowie polskiego społeczeństwa, miała przynieść
Reforma służby zdrowia, która zapoczątkowała nowy etap dbania o zdrowie polskiego społeczeństwa, miała przynieść same korzyści każdemu obywatelowi. Okazuje się jednak, że nie na wszystko są pieniądze, a szczególnie brakuje ich na pozyskanie rzeczy niezastąpionych - ludzkiej krwi i osocza od polskich krwiodawców.
W Toruniu istniały do tej pory trzy stacje krwiodawstwa. Jedna z nich spełniała szczególne funkcje. Wojskowa Stacja Krwiodawstwa przy Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej w Toruniu powiązana była ścisłą współpracą z Instytutem Hematologii i Transfuzjologii przy Centralnym Szpitalu Klinicznym Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie. W Toruniu od honorowych dawców, zarówno żołnierzy, jak i osób cywilnych, pobierano krew, ale w szczególności osocze, które wędrowało do Warszawy, skąd po wstępnej selekcji było przesyłane do Szwajcarii. Następnie wracało do polskich klinik pod postacią leków, których nie można syntetyzować sztucznie. W ten sposób polscy obywatele cierpiący na choroby krwi byli zaopatrywani w leki, których nie można niczym zastąpić. Do tej pory Toruń był ośrodkiem przodującym w Polsce w ilości pobranego na te cele osocza. W zeszłym roku leki, które wróciły ze Szwajcarii, zaopatrzyły cztery polskie kliniki. Poza tym Wojskowa Stacja Krwiodawstwa spełniała też inne zadania - gromadziła krwiodawców i przyczyniała się do szerzenia tej bezcennej idei - istniał tu Klub Honorowych Dawczyń Krwi - jeden z nielicznych klubów dla kobiet, których przychodziło do stacji wyjątkowo dużo.
W związku z reformą służby zdrowia w Toruniu pozostała tylko jedna stacja krwiodawstwa. Nie jest nią jednak stacja wojskowa. Decyzją dyrektora Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej - Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Toruniu stacja krwiodawstwa została zamknięta, a 8 wykwalifikowanych pielęgniarek pracujących do tej pory w stacji otrzymało wypowiedzenia. Pielęgniarki pracujące w stacji dowiedziały się, że krwiodawstwo jest nieopłacalne. Krwiodawcy dowiedzieli się z toruńskich dzienników, że jedynym punktem, w którym można oddawać krew i osocze, jest Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu. Tam osocze pobiera się tylko raz w tygodniu i trzeba się zapisać na listę miesiąc wcześniej. Brzmi to tak, jak gdyby to krwiodawcom zależało, żeby oddawać osocze, a nie służbie zdrowia, żeby zdobyć ten bezcenny dar krwi.
Jest jeszcze jeden problem w tej sytuacji, ponieważ nawet gdyby ktoś chciał prywatnie przejąć ww. stację, zająć się współpracą z instytutem w Warszawie i kontynuować funkcje Wojskowej Stacji Krwiodawstwa, opierając się nadal na honorowych dawcach krwi, to jest to niemożliwe. Art. 14 ustawy o publicznej służbie krwi stanowi, że pobieranie krwi jest dopuszczalne wyłącznie przez jednostki organizacyjne publicznej służby krwi oraz w innych zakładach opieki zdrowotnej przez kwalifikowany personel za zgodą regionalnego centrum. Tylko jednostki publicznej służby krwi mogą wydawać innym jednostkom krew i preparaty krwiopochodne. Jednym słowem niemożliwe jest prowadzenie działalności gospodarczej w tym zakresie. Nie brakuje w tej regulacji prawnej słuszności, ponieważ zasadna jest ostrożność w tych zagadnieniach, by nie dopuścić do nadużyć i powstania rynku handlu krwią i osoczem, ale zamknięcie drogi do prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie prowadzenia stacji krwiodawstwa na pewno nie jest złotym środkiem.
Zastanawiające jest to, że została uchwalona ustawa o publicznej służbie krwi, która wywiera takie wrażenie na czytającym, że jesteśmy państwem, które bardzo poważa tę służbę i dar ludzi, którzy robią to zupełnie bezinteresownie. Ale tak naprawdę przywileje wynikające z tej ustawy są niewielkie i honorowi krwiodawcy robią to nie dla tych paru czekolad, które dostają w ramach posiłku regeneracyjnego, ale dla idei pomocy drugiemu człowiekowi. I teraz mają się dowiedzieć, że jest to nieopłacalne, że likwiduje się punkty krwiodawstwa, bo są niepotrzebne. Do ustawy o publicznej służbie krwi brakuje kilku rozporządzeń wykonawczych dotyczących m.in. rejestru dawców krwi, wymagań zdrowotnych, jakim powinien odpowiadać dawca krwi, i innych. Na pewno nie ułatwia to działania istniejącej publicznej służbie krwi.
Panie Ministrze! Czy takie punkty krwiodawstwa, jak przedstawiony wyżej, faktycznie nie mają racji bytu? O ile więcej będzie kosztował zakup leków produkowanych na Zachodzie, ale niepozyskanych z rodzimego osocza? Jakie z tego powodu poniesie konsekwencje obywatel, który musi otrzymywać syntetyzowane z osocza leki? Czy Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej przewiduje podjęcie działań zmierzających do utrzymania istniejących stacji krwiodawstwa i rozwinięcia ruchu honorowych dawców krwi? Kiedy zostaną wydane brakujące rozporządzenia wykonawcze do ustawy o publicznej służbie krwi?
Poseł Bogdan Lewandowski
Toruń, dnia 15 marca 1999 r.