W związku z zaistnieniem sytuacji zawarcia umowy między ówczesnym wojewodą zamojskim Markiem Grzelaczykiem a
W związku z zaistnieniem sytuacji zawarcia umowy między ówczesnym wojewodą zamojskim Markiem Grzelaczykiem a dyrektorem szpitala wojewódzkiego w Zamościu Wojciechem Wojciechowskim, której warunki urągają parlamentarnemu pojęciu ˝ludzkiej przyzwoitości˝ i ekonomicznej racjonalności, pozwalam sobie przedłożyć niniejszą interpelację. Zawrę ją w fundamentalnych w tej kwestii pytaniach:
1. Czy z formalnoprawnego punktu widzenia możliwe jest zawarcie na 6 lat umowy, która zapewnia dyrektorowi szpitala pobory w wysokości 20 tys. zł (200 mln starych zł) miesięcznie?
2. Czy jest możliwe, aby dyrektor szpitala mógł samodzielnie ˝skonsumować˝ znaczną część środków przeznaczonych na podwyżki płac pracowników? Czy nie ma tu żadnych ograniczeń - poza etyczno-moralnymi, które, jak widać, wobec niektórych w ogóle nie obowiązują - instytucjonalnych w postaci aktów prawnych?
Nawet w gospodarce wolnorynkowej, przynajmniej w sferze budżetowej, jakieś ograniczenia płacowe powinny obowiązywać, nie można tu puścić wszystkiego na żywioł.
I na koniec refleksja natury etyczno-moralnej, ale także postulat formalny. Moim zdaniem we wszystkich sferach życia publicznego, zarówno w administracji jak i w innych dziedzinach tak zwanych budżetowych, w tym także, a może przede wszystkim, w bliskiej im służbie zdrowia muszą zostać wprowadzone pewne kryteria i ograniczenia płacowe. Oczywiście nie nawołuję przy tym, bo jest to absurdalne, do regulacji ˝centralnych˝. Pragnę jedynie zwrócić uwagę, że nawet w gospodarkach wolnorynkowych krajów Unii Europejskiej we wszystkich dziedzinach sektora publicznego obowiązują oczywiście bardziej lub mniej elastyczne regulacje określające wysokość wynagrodzeń, a przynajmniej kryteria i zasady ich ustalania.
Poseł Stanisław Misztal
Warszawa, dnia 7 stycznia 1999 r.